Kubota w akcji

Kubota M6060 w akcji. „To bardzo zwrotny i silny ciągnik”

Marzenia się spełniają pod warunkiem, że w odpowiedni sposób zadba się o ich realizację. W polskim rolnictwie nowoczesne ciągniki stanowią swoistą wartość dodaną. Dzięki dobrym jakościowo maszynom rolnicy mogą wydatnie zmodernizować własną infrastrukturę produkcyjną. Krzysztof Olszewski, rolnik z miejscowości Borucin w woj. zachodniopomorskim, postanowił zadbać o rozwój swojego gospodarstwa. Po wielu poszukiwaniach postawił na ciągnik M6060 sprawdzonej marki Kubota.

Czym skorupka za młodu nasiąknie

Krzysztof Olszewski posiada gruntowne wykształcenie rolnicze. Od technikum rolniczego począwszy, na Uniwersytecie Przyrodniczym w Szczecinie skończywszy. Wiedza teoretyczna zdobyta na uczelni sukcesywnie przekłada się na praktyczne działania w gospodarstwie.

– Zawsze miałem zamiłowanie do rolnictwa. Po głowie chodził mi pomysł, by zająć się hodowlą owiec rasy merynos polski. Zaczynałem od zera. Kupiłem dwa hektary łąk, 100 sztuk owiec i się zaczęło – śmieje się pan Krzysztof. – Obecnie mam 30 ha gruntów ornych w III i IV klasie bonitacji. Teraz planuję zmienić profil gospodarstwa, przechodzę na bydło mięsne limousine. Na początku miałem mały ciągnik polskiej produkcji. Niestety, nie dawał rady przy wszystkich pracach. Wiedziałem, że muszę modernizować swoje gospodarstwo, postanowiłem więc kupić nowy ciągnik. Postawiłem na Kubotę M6060. To bardzo zwrotny i silny ciągnik. Czytałem sporo o nowych ciągnikach w Internecie. Kubota okazała się najbardziej konkurencyjna, z bardzo dobrym wyposażeniem, a przede wszystkim jest sprzedawany w bardzo korzystnym finansowaniu fabrycznym – dodaje rolnik.

Jasny przekaz

Prostota konstrukcji, bogate wyposażenie standardowe i japońska niezawodność są argumentami nie do pobicia w przypadku M6060 marki Kubota, który jest wykorzystywany do wszystkich prac w gospodarstwie pana Olszewskiego, gdzie oprócz hodowli zwierząt rolnik zajmuje się również produkcją roślinną.

Traktor doskonale radzi sobie podczas orki, koszenia, transportu czy zadawania pasz. Jest łatwy w obsłudze, niezawodny, ma wystarczający zapas mocy, dzięki czemu nie musi pracować na sto procent możliwości.

– Ciągnik, jak na swoją klasę, jest bardzo silny, z dobrą zwrotnością, wygodny i zarazem ekonomiczny. Charakteryzuje się bardzo niskim zużyciem paliwa: średnio 4 do 5 litrów oleju napędowego na godzinę podczas ciężkich prac. Wykorzystuję go do siewu zbóż, oprysków, nawożenia. Ładuję nim siano, kiszonkę, a także transportuję paszę dla zwierząt. Mogę dopasować prędkość maszyny do danego osprzętu. Gabaryty zewnętrzne tego ciągnika były dla mnie niezmiernie ważne. Dzięki temu mogę bez problemu wjechać do pomieszczeń gospodarskich. Istotna jest również jakość, ponieważ wychodzę z założenia, że zawsze warto zainwestować w dobry sprzęt, który będzie mi służył przez lata bez zmartwienia, że coś się zepsuje. Ciągnik kupiłem w sierpniu 2016 roku i absolutnie nie żałuję swojego wyboru. Na chwilę obecną widzę, że obniża koszty w gospodarstwie i co ważniejsze, zyskuję na czasie – mówi Krzysztof Olszewski.

Z japońskiego notatnika

M6060 wyposażono w szesnastozaworowy, czterocylindrowy silnik o pojemności 3,3 litra i mocy 66,37 KM z turbosprężarką, układem recyrkulacji spalin EGR oraz filtrem cząstek stałych DPF. Kubota M6060 dysponuje zsynchronizowaną skrzynią biegów o 6 przełożeniach głównych. Seryjny reduktor posiada 3 zakresy: szosowe, polowe i pełzające.

Zatem użytkownik ma do wyboru 18 przełożeń, a najwyższy bieg pozwala na osiągnięcie maksymalnej prędkości jazdy przy 2080 obr/min. W standardzie ciągnik M6060 oferuje WOM o dwóch prędkościach obrotowych – 540 i 540E. Pompa hydrauliczna o wydatku 86,0 l/min gwarantuje szybkość reakcji podnośnika oraz odpowiednią moc zasilania hydrauliki zewnętrznej.

Ponadto wyposażenie standardowe tej maszyny obejmuje obciążniki przednie o wadze 470 kg, przednie błotniki skrętne, poszerzenia tylnych błotników, rewers bezsprzęgłowy, wspomaganie kierownicy, klimatyzację, odchylany fotel z pneumatyczną amortyzacją, system zarządzania mocą Work Cruise oraz komplet zaczepów.

– Seryjne wyposażenie według mnie jest niezaprzeczalnym atutem marki Kubota. Jak szukałem ciągnika, to u innych producentów trzeba było to wszystko zdobyć za dodatkową opłatą. Postanowiłem dołożyć tylko przedni TUR. Zauważyłem podczas prac, że powinienem troszkę dociążyć tył ciągnika, zwłaszcza podczas załadunku ciężkiej kiszonki i przy jeździe po nierównościach. Kabina jest spora, przestronna, bardzo wygodna, wszystko z niej doskonale widać, nawet podczas pracy z TUR-em. Wszystko mam pod ręką. Oświetlenie jest dla mnie w zupełności wystarczające. M6060 to ciągnik wystarczający na potrzeby mojego gospodarstwa – mówi Krzysztof Olszewski..

Obsługa serwisowa

Ciągnik M6060 został zakupiony za pośrednictwem firmy ABC ROL z Pyrzyc, autoryzowanego dealera marki Kubota. Serwis jest dostępny 24 godziny na dobę, mobilny, dysponuje dwoma w pełni wyposażonymi autami serwisowymi. Serwisanci z ABC ROL pracują „na telefon” lub w centrum obsługi klienta. To zazwyczaj oni dzwonią do klientów z przypomnieniem o tym, że właśnie przypada serwis na określone motogodziny (50, 400, 600) i o tym, że jest taki obowiązek.

– Jakość serwisu jest bardzo dobra, przyjeżdża bezpośrednio do mojego gospodarstwa. Marcin Wiwacz z ABC ROL pomógł mi również przy wyborze pługa czteroskibowego. Ciągnik kupiłem poprzez finansowanie fabryczne Kubota Finance. Płacę miesięczne raty, które mam rozłożone na 9 lat. Uważam, że jak najbardziej opłaca się inwestować w markę Kubota. W przyszłości kolejny ciągnik na pewno będzie z tej samej rodziny. Planuję kupić trochę silniejszy, jednak nie większy niż 135 koni. By w gospodarstwie wszystko szło jak należy, trzeba dużo czasu poświęcać temu, co się robi i co się zaplanowało. Wtedy można wiele osiągnąć. Być dla siebie szefem jest dla mnie dobrym rozwiązaniem, ode mnie zależy, jak będzie się rozwijało moje gospodarstwo. Staram się uczyć na własnych błędach. Wiem, że wszystko jest kwestią dobrej organizacji. Chciałbym w przyszłości powiększyć liczebność mojego stada, dokupić jeszcze ziemi i zapełnić park maszynowy nowym sprzętem. Na co dzień trzymam się zasady: „być orłem i nie zniżać lotu”, to czasem trudne z założenia, ale wykonalne – podkreśla Krzysztof Olszewski.

Tekst archiwalny. Pochodzi z nr 3/4 (15/16) 2017 magazynu “Made in Kubota”.