Kubota w akcji

Aby zaoszczędzić, zainwestowali w Kubotę

Polscy rolnicy coraz częściej myślą przyszłościowo o wykorzystywaniu najnowszych technologii w opłacalnej i przyjaznej dla środowiska naturalnego uprawie roślin, a także w hodowli zwierząt. Państwo Szumowscy z miejscowości Bełcząc w pow. piskim (woj. warmińsko-mazurskie) to tradycyjna polska rodzina rolnicza. Aby uzyskać długofalowe oszczędności, gospodarze postanowili zainwestować w nowy sprzęt.

I tak od ponad 4 lat w ich gospodarstwie królują maszyny zakupione w firmie Aldo, autoryzowanego dilera marki Kubota. W ich parku maszynowym stoją aż trzy pomarańczowe rumaki: M7040, M9960 i M5111.

Czas na zmiany

Początkowo gospodarstwo liczyło zaledwie 15 ha. Przez lata rolnicy zwiększali powierzchnię areału, obecnie państwo Szumowscy gospodarują na 45 ha gruntów własnych i ponad 20 ha dzierżawionych. Główny profil działalności stanowi produkcja bydła mlecznego i mięsnego.

Dodatkowo w gospodarstwie jest koń, który pozwala spełniać pasję Arkadiusza Szumowskiego. Wspólnie biorą udział w inscenizacjach grup rekonstrukcyjnych strzelców konnych.

Chcąc rozwijać gospodarstwo, trzeba włożyć maksimum wysiłku w pracę oraz skupić się na osiągnięciu celu. Wiąże się to również z modernizacją sprzętu. Pierwszy ciągnik marki Kubota trafił do gospodarstwa niejako z przypadku.

– Wiedziałem, że potrzebujemy nowego ciągnika, ale pomysłu jako takiego nie było. Chcieliśmy też zmienić prasę. Kupiliśmy nową prasę rolującą, przetrząsacz i zgrabiarkę. Wtedy po raz pierwszy na placu Aldo zobaczyłem ciągniki marki Kubota. Bardzo mi się spodobały. Wsiadłem, pojeździłem i już wiedziałem, że któryś z nich będzie nasz. Od razu zauważyłem, że te maszyny mają rewelacyjny promień skrętu. Spodobały mi się również funkcjonalne rozwiązania i to, że traktory cechuje bardzo niskie zużycie paliwa – mówi Arkadiusz Szumowski.

Pierwszy ciągnik z pomarańczowej serii, który zagościł na dobre w gospodarstwie państwa Szumowskich, to Kubota M7040, zakupiony dzięki środkom z premii dla młodego rolnika.

– Chciałem traktor z przednim napędem. M7040 służy nam już 4 rok, do teraz przepracował 3200 godzin. Kolejna „M-ka” – M9960 – stanęła na naszym podjeździe we wrześniu 2015 r. Najświeższy nabytek – M5111 – pracuje w gospodarstwie od pół roku. Wszystkie traktory doskonale radzą sobie w połączeniu z wszystkimi maszynami towarzyszącymi. To proste w obsłudze ciągniki, bardzo dobrze skonstruowane. Zwrotność jest istotna podczas pracy ze zgrabiarką czy kosiarką. Podstawowe czynności z zakresu obsługi nie sprawiają nam żadnej trudności, nie wymagają skomplikowanych zabiegów – relacjonuje młody gospodarz.

W polu i zagrodzie

Każdy rolnik powinien dobierać ciągnik pod własne gospodarstwo. Taką logiką kierowali się państwo Szumowscy podczas zakupu swoich maszyn. Każda Kubota w gospodarstwie ma swoje zadanie. Ciągnik M7040 pracuje głównie z wozem paszowym. Kubota M9960 była głównym ciągnikiem w gospodarstwie, jednak po kupieniu nowszego modelu z serii M5001, M9960 pracuje z ładowaczem czołowym przy załadunku paszowozu i wywozie obornika.

Prace polowe przejęła nowa Kubota M5111 o mocy 114,8 KM. W dodatku podczas gdy mniejsze „M-ki” są w gospodarstwie państwa Szumowskich wykorzystywane do lżejszych prac, „piątka” wykazuje się sporą elastycznością. Doskonale sobie radzi podczas lekkich i ciężkich prac w gospodarstwie, takich jak orka, talerzowanie czy belowanie.

Dzięki zamknięciu pod maską ciągnika wszystkich układów oczyszczających spaliny – filtra DPF, układu DOC i SCR – Kubota w nowej serii M5001 uzyskała doskonałą widoczność z kabiny. Dodatkowym atutem zwiększającym widoczność w maszynie jest szyberdach. Pan Arkadiusz ceni sobie komfortową, przestrzenną kabinę w ciągniku Kubota M5111. Jako atut traktora oprócz świetnej widoczności wymienia… miękką podłogę.

– Gdy pierwszy raz wsiadłem do ciągnika, odniosłem wrażenie, że nogi mi się zapadają, ale to tylko złudzenie! Zauważyłem natomiast, że przestały mnie boleć pięty po wielu godzinach pracy – mówi Arkadiusz Szumowski.

Kubota M5111 jest bardzo sprytnym pomocnikiem w codziennych pracach. Oprócz wygodnej, obszernej kabiny ciągnik może się pochwalić bardzo wygodnym układem sterowania. Japońscy inżynierowie podczas projektowania serii M5001 wzięli bowiem pod uwagę komentarze użytkowników serii M60, czego wynikiem jest wyposażenie ciągnika w regulowaną kolumnę kierownicy oraz rewers elektrohydrauliczny, który znajduje się na standardowym wyposażeniu.

– Skrzynia biegów jest bardzo fajnie zsynchronizowana z silnikiem. Wszystkie biegi wchodzą precyzyjnie i lekko. Można dopasować bieg do każdej pracy polowej. 6-biegową skrzynię biegów w M5111 uzupełnia 3-stopniowy reduktor wraz z półbiegiem włączanym pod obciążeniem – zachwala swoją Kubotę pan Arkadiusz.

Aldo – solidny partner

– Aldo to bardzo solidna i uczciwa firma. Na chwilę obecną kupiliśmy w Aldo 3 ciągniki i 12 innych maszyn, to chyba o czymś świadczy. Serwis jest rewelacyjny: akcja – reakcja. Z żadną firmą nie współpracowało mi się tak dobrze jak z Aldo. Zawsze mogę liczyć na pomoc z ich strony i to nie tylko w kwestii maszyn czy ich obsługi i serwisowania.

Ciągniki po przeglądach serwisowych wyglądają jak po pobycie w spa. Firma Aldo co roku sponsoruje też bal rolnika, słynny w całej okolicy – mówi Zbigniew Szumowski, nestor rodu.

– Kupując jakąkolwiek maszynę, trzeba się poważnie zastanowić; aby podjąć istotną decyzję, trzeba wszystko zważyć, zmierzyć w każdym calu. Zaciągnięcie kredytu to obowiązek na kilka lat, ale firma wychodzi nam naprzeciw, tak że mamy możliwość przetestowania, dobrania odpowiedniej maszyny do gospodarstwa – mówi z kolei Urszula Szumowska.

– Państwo Szumowscy przekonali się do pomarańczowych ciągników. O jakości tego sprzętu świadczy choćby fakt, że na podwórku gospodarzy stoi już trzecia maszyna marki Kubota. Potwierdziło się wszystko, o czym mówi producent, jak to jest ze spalaniem, jak to jest z jakością, czy z hydrauliką o zwiększonym wydatku – wyjaśnia Eliasz Drężek, pracownik firmy Aldo.

– Tymi ciągnikami można z powodzeniem pracować, a zauważalne jest to chociażby w połączeniu z rozrzutnikiem z napędem hydraulicznym. Mokre sprzęgło bez elektroniki w standardzie. A sprzęgło, wiadomo, zazwyczaj jest narażone na różnego rodzaju obciążenia. Cena odzwierciedla jakość, a finansowanie fabryczne ma według mnie bardzo dogodne warunki. Jeśli chodzi o stosunek ceny do jakości, warto wspomnieć, że koncern Kubota nie poszedł na skróty. Wyposażenie standardowe obejmuje pneumatyczny fotel Gramera, klimatyzację, mokre sprzęgło, wzmocnioną hydraulikę, zaczep górny i dolny (górny automatyczny) oraz opony Klebera. Wziąwszy jeszcze pod uwagę gwarancję, którą oferuje Kubota w standardzie, to cena wcale nie jest wygórowana. Rachunek końcowy wychodzi bardzo korzystnie! – podkreśla.

Tekst archiwalny. Pochodzi z nr 1 (17) 2018 magazynu “Made in Kubota”.